Urodziłem się roku pańskiego ..... Było to 21 sierpnia między 12.00 a 14.00, w jednym z ostatnich dni spod znaku Lwa z wpływami Panny ,w mieście Łodzi. Nadano mi dwa imiona: Wiesław i Bogdan. Pierwsze podobno na cześć tow. Gomółki, bo taki miał właśnie pseudonim z konspiracji i wiązano z nim w owym czasie wielkie nadzieje. Dlaczego Bogdan, tego nie wiem, może po kimś z rodziny, a i tak wołano na mnie Wojtek, czego bardzo nie lubiłem. Nie lubiłem żadnego z imion, dopiero kiedy zaczęto mówić do mnie Wiechu, to się z tym pogodziłem, a i Bogdan zaczęło mi się podobać . Do dzisiaj nie lubię zdrobnień moich imion, jakoś do mnie nie przystają.

Malować zacząłem dopiero latem 2004 roku. Przez lata powtarzałem sobie , że zacznę, ale jakoś nie wychodziło. W rodzinie mówiło się, że ładnie rysuję, ale tylko tyle. Talent był i tu ku uwadze młodym, to nie wystarczy, to szalenie dużo, ale nie wystarczy by zaistnieć. Potrzebna jest praca, praca i praca. Teraz dopiero wiem ile straciłem i to bezpowrotnie.

Wreszcie jeden ze znajomych kupił mi farby i po prostu kazał malować. Był to Wacek – artysta fotograf mieszkający w Gdańsku. Tak zaczęła się moja przygoda z pędzlem i farbami. Malowanie traktuję też jako arteterapię, daje mi odprężenie, ale mogę również wyrazić siebie i malować co tylko zechcę.

Najbardziej lubię, kiedy moje malowanie podoba się Ewie – mojej żonie, mam małe wyrzuty sumienia, bo jest mnie dla niej jakby mniej, malowanie to złodziej, któremu w dodatku trudno się oprzeć. Drugim krytykiem jest zaprzyjaźniony z nami Andrzej. Ma niezwykle celne spostrzeżenia. Złości mnie to, ale wiem, że ma rację.

Trzecim krytykiem, którego uwagi sobie cenię i mnie nie złoszczą, jest Ola, bardzo utalentowana osoba, również maluje. Powodzenia.

 

 
Wiesław Horak - Wszelkie prawa zastrzeżone © 2007 www.wh-art.com.pl     Projekt i wykonanie: NetCorporation